Kasztany lecą z nieba.
Och, proszę, przebacz!
Mewa sra na budynki.
Ania bierze witaminki.
Instrumenty grają,
Bo wrony fruwają.
Niebo staje się czarne,
A życie marne.
Melodia coraz wolniejsza,
Bluza ma jest od Twej luźniejsza.
Ludzie już z krainy uciekają.
,,Pomocy!" - wołają.
Miasto już opustoszało,
Jedynie kilka wron zostało.
Gdzie uciekli? Czemu?
Czy brakowało im tu dżemu?
Anioł gra na fujarce,
Czy ja jestem w bajce?
Moja bajka, mój świat.
Siedzi obok mnie mój brat.
Miasto puste, ale piękne.
Wrony znudzone i smętne.
A ten gra dalej, płacząc,
I o gałęzie drzew stopami hacząc.
Złote i jesienne liście przysypują puste domy,
Łyse stają się drzew korony.
Anioł już zasypia,
Instrument upuszcza i oczy zamyka.
Chciałbyś być na Ziemi sam.
Ale spójrz przez okno, o tam.
Czy bez nich wszystkich życie miałoby sens?
Pomyśl jeszcze raz - to nie sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz